"Elo hell" Elo hell zdarza się, ale raczej wystarczy uczyć się na błędach, skupić, nie poddawać i można łatwo wyjść wyżej. Mnie kiedyś wywaliło do silvera 5 i szczerze mówiąc wyjście z silvera zajęło mi dłużej niż wyjście z golda. Przy platynie 2 zwątpiłem, ale nie poddałem się i wyszedłem. Uważam, że największe elo hell to jest zaraz po wejściu do diamentu. Można tam spotkać zarówno brąza jak i challengera, więc jest to czyste vegas, ale jak ma się troche szczęścia to jest z górki. Zdarzało mi się przegrać 10 gier z rzędu by chwile potem wygrać ich 8 i wygrywać częściej niż przegrywać. Też narzekałem na elo hell, ale cóż w tej grze trzeba mieć zarówno skilla jak i troche szczęścia, więc poza tym niskim diamentem do, którego trafiają ściepy ze wszystkich dywizji, elo hell nie ma. Co najwyżej cholernie pechowa seria.
Czemu normale są bez sensu dla graczy którzy właśnie wbili 30lvl? Ja mam w odwrotną stronę. Sam jestem owym diamentem i chcę sobie bez spiny zagrać normala. Dostaje na linie np. silver 2 i jest mi po prostu głupio szczególnie, gdy kończę z jakimś 18/0/10 i mi goście piszą, że jestem zajebisty bo pokonałem silvera. A co miałem się podłożyć i dać mu wygrać ? Nic nie poradzę na to, że match making działa tak, a nie inaczej dlatego jedynym dla mnie rozwiązaniem jest grać postaciami, którymi gram mało lub wogóle. Ale nawet wtedy wygranie nie jest trudne (co najwyżej nie kończy sie masakrą) i satysfakcji z takiej gry również mam nie za wiele. Zatem jeśli faktycznie chcesz równej i satysfakcjonującej walki to pozostają Ci rankedy i granie ze znajomymi (4 lub 5) lub mieć nadzieje, że Riot zrobi coś z match makingiem na normalach.
Postacie do carrowania Zależy od dywizji i na jakiej pozycji. Generalnie na niższych dywizjach wystarczy jedno - asasyn/zabójca. Praktycznie każda postać z tym tagiem (Zed, lb, Ahri, Jax, Ekko itp) się do tego nadaje, ponieważ kontruje się ich w sposób nieosiągalny dla większości losowych ludzi na solo queue - współpracą. Na niższych dywizjach dużo łatwiej jest się dzięki temu nażreć i praktycznie samemu wygrać gre. Drugi typ jest nieco bardziej ryzykowny, ponieważ jest to inicjator z obszarówkami (Amumu, Sejuani itp). Na niższych dywizjach jest to praktycznie autowin jeżeli tylko nasz team choć trochę ogarnia bo ludzie najczęściej dają się łapać co prowadzi do łatwych killi i teamfightów. I najważniejsze to pickować tylko postacie, które są w stanie działać bez pomocy drużyny i same zadają dużo obrażeń (Jax, Shyvana, Yi, Vlad itp) lub jeśli potrzebujemy tanka to kogoś z wyżej wymienionego drugiego typu. Jeśli pozostaje support to koniecznie taki z dmgem (Zilean, Morgana, Brand itp), ponieważ pickując Janne czy Sorake zdajemy się na nasz team i jeśli nie ogarniają to automatycznie przegrywamy.
co to elo hell W ogólnym pojęciu to przedział dywizji w których wyjście wyżej jest trudne/niemożliwe przez dobieranie nam bardzo słabo grających członków drużyny co wymaga znacznie wyższych umiejętności i rozumienia gry niż dana dywizja zakłada. Dla każdego "Elo hell" (nazwa pochodzi jeszcze z czasów, gdy zamiast dywizji były punkty rankingowe czyli tak zwane "elo") to inny przedział dywizji. Dla większości zaczyna się na brązie, a kończy na złocie, jednak nawet w diamencie trafiają się ludzie grający i zachowujący się gorzej niż brązy. Wielu graczy nie mogąc wyjść wyżej skarży się na elo hell próbując usprawieliwić swój brak umiejętności choć czasem po kilku przegranych nie ze swojej winy gier chyba każdy choć raz ponarzeka na elo hell.