Absurdy gry world of tanks Musze to wyznać szerszemu gronu. Jezu co ja przed chwilę przeżyłem, zwątpiłem w cały sens tej gry i nie chodzi tu o losowania. Gram dzisiaj jagdpanther II na ruinbergu, 34% na wygraną, a w drużynie przeciwnej dodatkowo pluton z fejmu, jakieś koksy. Tak wyszło że cudem wyciągnąłem bitwę, zabiłem tych dwóch fejmów na końcu i zostałem na dwie arty z 1% hp. Zabiłem jedną i kapuje. Zostało mi 5 sekund do końca i wyjeżdża m40, ja zadowolony celuje sobie chwile żeby nie spudłować (dystans 30 metrów), walę i dingam się od kadłuba . I nie był to strzał pod jakimś dziwnym kątem tylko normalnie na wprost. Opadła mi kopara, po czym przeciwnik mnie wykończył. Ludzie pisali do mnie po bitwie ze zdziwienia. I jaki w tym sens? Człowiek męczy się, stara (w przeciwieństwie do większości) i gdy cudem odmienia wszystko na swoją korzyść, gra robi ci takie świństwo, ponieważ miałeś przegrać w tej bitwie. Jestem doświadczonym graczem i na luzie traktowałem takie dziwne strzały, ale to już przegięcie. Dla zainteresowanych mogę udostępnić powtórkę. Możecie w tym temacie wpisywać podobne absurdalne sytuacje i dawać powtórki.